Esej o samobójstwie
rok powstania: 1997

POWRÓT

Samobójstwo - grzech czy zbawienie,   

  a może droga do lepszego świata?”   

 

  W ciągu wielu wieków problem samobójstwa wzbudzał liczne kontrowersje w różnych środowiskach ludzkich. Niewątpliwie kwestia ta jest niebywale ważna, gdyż chodzi o życie ludzkie.

  Rozważania na temat śmierci samobójczej należałoby zacząć od kwestii Boga. Żyją na świecie przecież ludzie, dla których Bóg nie istnieje. Są też tacy, którzy wyznają inną wiarę. Dla nich Bóg objawia się pod inną postacią niż dla chrześcijan. Dla tych z kolei samobójstwo jest grzechem ciężkim, a dla niektórych nawet niewybaczalnym. Dlaczego tak się dzieje? Są różne powody. Pierwszym z nich jest wiara katolicka, w obliczu której samobójstwo jest niedopuszczalne, ze względu na Boga. Jedynie on jest uprawniony do tego, by dawać i odbierać życie. Dlatego też samobójstwo jest uznawane za grzech bezpośrednio przeciw Bogu. Jak jednak należy oceniać samobójstwo tych ludzi, którzy w Boga nie wierzą? Jest to kwestia dyskusyjna. Dla chrześcijanina i człowieka prawie każdego innego wyznania są oni grzesznikami. Dzieje się tak dlatego, że ludzie wierzący patrzą na samobójstwo przez pryzmat swojej wiary. Człowiek, który nie wierzy w Boga, ma nieco inny punkt widzenia. Dla niego popełnienie samobójstwa nie jest tak bardzo trudne jak dla człowieka wierzącego. Jest ono dlań bowiem „tylko” kwestią uśmiercenia siebie samego, co przecież wymaga ogromnej odwagi, a przede wszystkim desperacji. Dla człowieka wierzącego jest to nie tylko kwestia zabicia się, ale także problem grzechu przeciw Bogu, co sprawia, że popełnienie samobójstwa staje się jeszcze trudniejsze. Nie sugeruję tu wcale, że samobójstwa są obecnie jedynie w kręgach ludzi niewierzących. Robią to też inni, z wielu różnych powodów. Na przykład w końcu XVIII w. liczba samobójstw wzrosła drastycznie w Europie Zachodniej. Doszło do tego w wyniku wydania książki Goethego Cierpienia młodego Werthera, w której tytułowy bohater popełnia samobójstwo powodowane nieszczęśliwą miłością. Książka ta jest jednym z utworów zapoczątkowujących nową epokę, a mianowicie romantyzm. W epoce tej z tematyką samobójstwa spotkać się będzie można jeszcze nie raz. I tak na przykład stykamy się z nią w Dziadach Adama Mickiewicza, a także w wielu innych dziełach poetów romantycznych.

  Romantyzm był epoką wielkich zmian w literaturze. Górę nad klasycznym porządkiem wziął romantyczny chaos, emocje, burzliwe uczucia i śmierć, której pełno jest we wszystkich utworach. Przyczyny samobójstw są różne, jednak najczęściej powodowane jest ono nieszczęśliwą miłością. Bohaterowie romantyczni silnie przeżywają miłosne rozterki. Niektórzy aż tak bardzo jak Gustaw ( jedna z głównych postaci Dziadów ), który po stracie kochanki się zabija.

  Dla współczesnego odbiorcy taki powód może się wydać wręcz błahy, gdyż od czasów romantyzmu upłynęły prawie dwa wieki i poglądy na samobójstwo uległy znaczącym przemianom. Obecnie popełnienie samobójstwa z powodu nieszczęśliwej miłości nie jest powszechne, gdyż epoka w której żyjemy, to czas wielkiego rozwoju człowieka i naukowego postępu. W „erze komputerów” miłość odgrywa co prawda dużą rolę, ale nie jest jedyna i wieczna. Niektóre miłości znikają jednego dnia, a pojawiają się inne, nowe. Można zadać sobie oczywiście pytanie, czy są to miłości prawdziwe, takie jak romantyczne, czy może  jedynie zauroczenia, które trwają niekiedy rok czy dwa, a po zawarciu małżeństwa ( a często wcześniej ) mijają bezpowrotnie. Tak czy owak popełnienie samobójstwa z powodu miłości jest postrzegane jako coś raczej niezwykłego.

  W dzisiejszym świecie, który jest bezwzględny, a czasem i okrutny istnieją inne powody dla których człowiek popełnia samobójstwo. Może do tego dojść, gdy spadnie nań zbyt wiele problemów w jednej chwili, lub gdy nie jest w stanie spłacić swych długów i będzie zmuszony do życia na ulicy. Istnieje możliwość odebrania sobie życia pod wpływem narkotyków, czy nawet chwilowego kryzysu świadomości. Jednak straszną, ale zarazem ciekawą kwestią jest popełnianie samobójstw przez nastolatków, którzy mają pozornie ułożone życie.

  W wielu rodzinach zdarza się, że pragnienia dziecka nie są spełniane, a nawet tolerowane. Nie pozwala mu się na osiągnięcie własnych ambicji, a także na marzenia, które nie są zgodne z wolą rodziców. Taka sytuacja zaistniała w przypadku jednego z głównych bohaterów filmu pt. Stowarzyszenie umarłych poetów.

  Jest nim siedemnastoletni chłopiec, który zostaje zapisany do nowej szkoły, gdzie prędko zyskuje sobie sympatię kolegów. Pod wpływem swojego anglisty nawiązuje on do tradycji „stowarzyszenia umarłych poetów” i postanawia, jak niegdyś jego nauczyciel, spotykać się potajemnie z kolegami. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie jego ojciec, który nie pozwala mu na nic co nie zgadzałoby się z jego planem w stosunku do syna. Powoduje to między nim liczne poróżnienia. Ciekawe jest to, że podczas żadnej z takich dyskusji, chłopiec nie jest w stanie przeciwstawić się surowemu ojcu. Nawet nie próbuje z nim porozmawiać. Przeważnie po krótkim oporze syna, zostaje on spacyfikowany, lecz nie przekonany. We wnętrzu bowiem jest nadal przekonany o swojej racji. Gromadzi w sobie niechęć i opór przeciwko ojcu. Punktem kulminacyjnym filmu jest przedstawienie pt. Sen nocy letniej, w którym chłopiec gra główną rolę. Należy wspomnieć o tym, że aby ją dostać musiał sfałszować zgodę ojca, co spowodowało duże gniew rodzica. Chłopiec gra wspaniale, a po zakończonym występie jest oklaskiwany przez wszystkich oprócz ojca, który mimo doskonałej gry aktorskiej syna, nie przekonał się do tego, aby mógł on w przyszłości zostać aktorem. To popycha chłopca do straszliwego czynu, którym jest samobójstwo.

  Teraz warto by było się zastanowić, dlaczego sprawa kończy się samobójczą śmiercią chłopca. Czy niezrozumienie z ojcem jest rzeczywiście powodem do odebrania sobie życia? Przecież nawet plany rodzica nie zamykały mu drogi do aktorskiej kariery. Miał siedemnaście lat. Wystarczyłoby, aby poczekał rok i mógł sam zadecydować o swoim losie. Dlaczego więc tego nie zrobił? Miał przecież wielu przyjaciół, z którymi mógł porozmawiać, a zwrócił się jedynie do anglisty, który nie zdając sobie sprawy z powagi problemu, nie pomógł mu w rozwiązaniu problemu, gdyż nie potrafił. Był to bowiem spór między ojcem a synem, z którym obaj musieli sobie poradzić sami. Jednak syn nie dał rady. Może szukał drogi na lepszy świat? Chciał uwolnić się od otaczającej go rzeczywistości. Szukał zbawienia i ucieczki od swych problemów. A może miał po prostu dosyć? Nie widział sensu do dalszego życia. Czuł się tak zgnębiony sporem z ojcem, że nie chciał stawić mu czoła. Czy więc stchórzył?

  Są to pytania, na które każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Sądzę, że będzie tyle różnych interpretacji co ludzi na świecie. Każdy patrzy bowiem inaczej na tą kwestię, a swoje stanowisko uzasadnia innymi argumentami. Myślę jednak, że zależy to w największej mierze od psychiki człowieka .Są bowiem ludzie, którzy mają naprawdę strasznie duże problemy i radzą sobie z nimi. Istnieją też tacy, którzy chcą skończyć z sobą, ale boją się, gdyż nie mają odwagi i nie są pewni tego co ich później czeka. Inni zabijają się w celu poszukiwania lepszego życia, może zupełnie innego niż ziemskie. Powodów są tysiące, ale czy jest choć jeden dobry, który może wytłumaczyć tak straszliwy czyn? Jest to kwestia sporna.

  I chyba tym pytaniem zakończę swoje rozważania, które nie rozwiązują co prawda problemu samobójstwa, gdyż jest to ( przynajmniej według mnie ) niemożliwe, ale dają do myślenia nad tą wielce kontrowersyjną kwestią.

POWRÓT            DO POCZĄTKU STRONY